dziennik
Wiktor K. i rozkład PKP
Kumpel miał kiedyś gościa z Japonii. Japończyk był zachwycony naszą techniką – pociągami, autobusami, wszystkim: “oldskulowe” – mawiał. Wczoraj miałem okazję się przekonać o tym.
Czeka się na pociąg. Zachodzi słońce. Peron rozpada się w proch: kiedyś była to porządna stacja, kasy były, zapowiedzi przez megafon, a na drugim końcu peronu nawet toaleta w murowanym baraczku. [...]
Wiktor K. nie miesza alkoholu z bronią palną
“Wyjazd na wakacje do Krynicy zakończył karierę doświadczonego antyterrorysty z komendy głównej. Policjant po pijanemu zgubił pistolet. Znalazło go trzech młodych kryniczan – z broni ostrzelali przypadkowe samochody.” – gazeta.pl
“Uzbrojeni po zęby pijani ochroniarze jeździli po Śląsku z dwoma milionami złotych zabranymi z kilku banków. Przypadkiem zatrzymała ich drogówka.” – katowicka gazeta.pl
Połączenie broni palnej, alhokolu [...]
Wiktor K., jak Dean Moriarty, daje se luz
Zjeżdżaliśmy w Dolinę Prądnika, M. i ja. Wrzuciłem na luz i przez dobre pięć minut było jak na kolejce górskiej: zacieniona, wąska i pusta droga – przez wieś, las, wśród dziwnych wapiennych skał.
Zrobiliśmy sobie wolny dzień, i trafiliśmy w dziesiątkę: pogoda, miejsce i wszystko dookoła wprawiło nas w świetny nastrój. Ojców jest ciągle jeszcze (mimo [...]
Wiktor K. rozmyśla nad hossą i bessą
Na giełdach panika. Myślałem, że mnie to nie dotknie, ale jednak mam parę groszy na funduszu inwestycyjnym, i śledzę, bo w zależności od koloru indeksów zyskuję – lub tracę – parę złotych dziennie. Dla mnie to jednak ma szerszy wymiar niż tylko procenty i dolary.
Czytałem wczoraj na blogu “Get Rich Slowly” Wpis gościa, który wyprowadził [...]
Wiktor K. – poranny optymista
W każdy wtorek, punktualnie o siódmej trzydzieści, pod oknami naszego mieszkania parkuje śmieciarka. Łomot kontenerów i warkot silnika budzą lepiej niż cokolwiek innego. Na śmieciarzy, jak na mało kogo, można zawsze liczyć: skupieni, poważni, każdy ruch konfrontują z zegarkiem. Pohałasują, pogrzmocą kontenerami, obudzą – i jadą dalej.
Nie przepadam za tak wczesnym wstawaniem, ale dziś przyszedł [...]
Niedziela Wiktora K., czyli nic wielkiego
- To tak, jakbyś ty uczył ruskiego – powiedział mi Brat, krzywiąc się.
Krzywił się, bo rozmawialiśmy o jego pracy – i dlatego, że po dwóch dniach katowania się na skałkach w Jurze musiał się wdrapać po schodach do mieszkania. Może jeszcze dlatego, że nazajutrz musiał znowu wcześnie wstać, a nie było chwilowo komu pozmywać, zrobić [...]
Czy leci z nami pilot, czyli Wiktor K. oblatuje bloga
Hmm, tak.
Kiedy już zagadnienie widgetów, sidebarów i blogrollów przestanie spędzać mi sen z powiek, dojdę do wniosku, że te wszystkie fajerwerki są dla ludzi tak naprawdę Na razie rzecz mnie trochę przerasta. No, ale nie zakładało się bloga tylko dla bajerków, panie dzieju…
Należałoby się porządnie przedstawić, opowiedzieć coś o sobie i o tym, [...]