Archive for lipiec, 2007
Wiktor K. – poranny optymista
W każdy wtorek, punktualnie o siódmej trzydzieści, pod oknami naszego mieszkania parkuje śmieciarka. Łomot kontenerów i warkot silnika budzą lepiej niż cokolwiek innego. Na śmieciarzy, jak na mało kogo, można zawsze liczyć: skupieni, poważni, każdy ruch konfrontują z zegarkiem. Pohałasują, pogrzmocą kontenerami, obudzą – i jadą dalej.
Nie przepadam za tak wczesnym wstawaniem, ale dziś przyszedł [...]
Niedziela Wiktora K., czyli nic wielkiego
- To tak, jakbyś ty uczył ruskiego – powiedział mi Brat, krzywiąc się.
Krzywił się, bo rozmawialiśmy o jego pracy – i dlatego, że po dwóch dniach katowania się na skałkach w Jurze musiał się wdrapać po schodach do mieszkania. Może jeszcze dlatego, że nazajutrz musiał znowu wcześnie wstać, a nie było chwilowo komu pozmywać, zrobić [...]
Czy leci z nami pilot, czyli Wiktor K. oblatuje bloga
Hmm, tak.
Kiedy już zagadnienie widgetów, sidebarów i blogrollów przestanie spędzać mi sen z powiek, dojdę do wniosku, że te wszystkie fajerwerki są dla ludzi tak naprawdę Na razie rzecz mnie trochę przerasta. No, ale nie zakładało się bloga tylko dla bajerków, panie dzieju…
Należałoby się porządnie przedstawić, opowiedzieć coś o sobie i o tym, [...]